STRONA GŁÓWNA
 Informacja o GCI
 GCI w Lubelskim
 Aktualności
 Ważne adresy
 Nasze linki
 Biblioteczka GCI
 Jak szukać pracy
 Ważne informacje
 Partnerzy
  • Ważne informacje

    Ciemna strona ogłoszenia

    Znalazłeś w gazecie ofertę pracy - coś w sam raz dla ciebie. Wszystko się zgadza: wiek, doświadczenie, wykształcenie, cechy osobowościowe itd. Pełen nadziei wysyłasz swoją aplikację. Czekasz tydzień, dwa i... nic. Co jest? Przecież powinni się chociaż z tobą spotkać, porozmawiać! Wykluczając, że nie potrafisz napisać porządnego CV lub że zawiniła Poczta Polska - prawdopodobnie trafiłeś na ogłoszenie, które wcale nie miało na celu wyłonienia nowych pracowników. Dlaczego tak się dzieje?

    Wiele anonsów zamieszczanych w gazetach ma zupełnie inny cel niż zaoferowanie pracy. Firmy, wykorzystując duże zainteresowanie rubrykami z propozycjami pracy, chcą się w ten sposób skuteczniej zareklamować albo np. wypromować swój najnowszy produkt. Odpowiadając na taką ofertę narażasz się na stratę tuszu do drukarki, papieru i znaczka pocztowego. Są jednak w gazetach ogłoszenia, które mogą kosztować cię o wiele więcej...

    Jak wiadomo, zawód akwizytora nie jest profesją szanowaną przez Polaków. Joanna Winiarska też nie szukała takiej pracy. Jednak pewnego dnia znalazła bardzo atrakcyjne ogłoszenie: Młodym, kreatywnym pracę od zaraz. Przyszła na wstępne spotkanie, wypełniła szczegółową, precyzyjnie przygotowaną ankietę. Zaraz po tym została zaproszona razem z drugą osobą do pokoju, w którym nienagannie ubrany człowiek z "amerykańskim" uśmiechem zaczął zapewniać, że właśnie takich osób szukają (nie wiadomo tylko, kiedy miał czas zapoznać się z ankietą), a na następny dzień zapraszają na bezpłatne szkolenie w terenie. Cały czas nie wiadomo było, czym nowi pracownicy mieliby się zajmować. Oczekujących na rozmowę było mnóstwo, ale nie było możliwości porozmawiania z osobami, które już ją odbyły, bo wchodziło się jednymi drzwiami, a wychodziło drugimi. Na drugi dzień na szkoleniu trenerzy zapewniali, że firma jest wspaniała, szef płaci za nich rachunki, atmosfera jest rodzinna, można awansować już po 2 tygodniach itd. Asia w końcu dowiedziała się, że ta "praca doskonała" to zwyczajna akwizycja, a konkretnie sprzedawanie na podwarszawskich osiedlach willowych usług prywatnego pogotowia.

     

    Niektórzy pseudopracodawcy zamiast dać tobie zarobić, próbują wzbogacić się na twoim rachunku telefonicznym. Ania Litewka, zeszłoroczna absolwentka polonistyki, szukała pracy jako redaktor w wydawnictwie. Nie miała jeszcze doświadczenia zawodowego, więc skwapliwie skorzystała z oferty, którą znalazła w "Gazecie Wyborczej". - Zadzwoniłam na podaną komórkę. Około 10 minut trwało przedstawianie firmy, chociaż ani razu nie padła jej dokładna nazwa. Po wykręceniu następnego numeru automat zachwalał, jak wiele można osiągnąć dzięki współpracy z rzekomym wydawnictwem, a następnie podał kolejne numery odpowiadające różnym stanowiskom i kwalifikacjom. Dalej nie wiem, co było, bo odechciało mi się dalszego poszukiwania pracy, zarówno w tej firmie, jak i pracy w ogólnym tego słowa znaczeniu - opowiada.

     Niektóre oferty pracy pojawiają się w mediach tylko dlatego, że firma musi przeprowadzić oficjalną rekrutację, choć w rzeczywistości już znalazła kandydata na wolne stanowisko. Pracownica jednej ze szkół językowych twierdzi, że niektóre sytuacje związane z tym procederem są wręcz absurdalne. - Kiedyś miałam za zadanie ułożyć ogłoszenie, które dotyczyło zatrudnienia w naszej firmie w charakterze lektora języka angielskiego obywatela Irlandii - wspomina. - Musiałam je tak napisać, aby odpowiadało dokładnie kwalifikacjom osoby, która już właściwie była u nas zatrudniona, a cały dowcip polegał na tym, żeby nie zgłosił się żaden Polak i żebyśmy mogli przedstawić w urzędzie imigracyjnym dowody na to, że tylko ta jedna osoba odpowiada naszym wymaganiom. Tak więc przepisałam do ogłoszenia prawie cały jego życiorys, łącznie z bardzo wyszukanym hobby (np. "psychologiczne aspekty irlandzkiej miłości do piwa i jej odzwierciedlenie w literaturze") - dodaje.

    Pułapek jest wiele, dlatego z dużą rezerwą należy podchodzić do ogłoszeń, które nęcą wysokimi zarobkami lub atrakcyjnym stanowiskiem, a nie podają nazwy firmy ani adresu do korespondencji. Jeśli firma podaje tylko numer telefonu, a w czasie rozmowy telefonicznej nie chce udzielić żadnych informacji na temat wolnego stanowiska - raczej daj sobie spokój 

    Różne formy  zatrudnienia

    Aby znaleźć pracę, musisz działać na wielu frontach. Pamiętaj, że pierwsze doświadczenia zawodowe możesz zdobywać w różny sposób. Jeśli nie uda Ci się znaleźć stałej posady lub Twoje studia nie pozwalają na pracę w pełnym wymiarze godzin postaraj się o inną formę zarobkowania. Poniżej znajdziesz charakterystykę oraz plusy i minusy najbardziej popularnych rodzajów zatrudnienia

    Praca czasowa - leasing pracowników

    Leasing pracowników jest jedną z form pracy tymczasowej. Polega na wynajmowaniu innemu pracodawcy własnych pracowników zatrudnionych właśnie w tym celu. Działalnością tego rodzaju trudnią się agencje tymczasowego zatrudnienia.

    Wynajem pracowników niesie za sobą określone korzyści dla firm. Dowodem tego jest duża liczba agencji pośredniczących w pracy tymczasowej. W samej Warszawie jest ich kilkanaście, a wiele z nich ma biura operacyjne w innych miastach Polski. Zatrudnienie pracownika tymczasowego pozwala firmie na zdecydowanie większą elastyczność niż w przypadku zatrudnienia na stałe. Dla pracodawców bardzo ważny jest fakt, że rozliczenie z pracownikami opierają się na prostej kalkulacji, tzn. stawka godzinowa (zawierająca ewentualnie świadczenia ZUS i składki zdrowotne oraz cenę agencji jej pośrednictwa w rekrutacji - red.) pomnożona przez liczbę godzin. Wystarczy, że firma z góry ustali liczbę godzin i pracowników potrzebnych do wykonania określonego zadania. Nie ma również problemu z nadgodzinami w pracy. Jeśli potrzeba wiele czasu do zrealizowania danego zadania, agencja obsługująca ma obowiązek dostarczyć taką liczbę osób, która w terminie zrealizuje założone cele. Wynajmowanie dużej liczby pracowników na krótkie okresy to coś, na co agencje leasingowe są przygotowane. - Firma precyzuje swoje wymagania, a my szukamy w naszej bazie danych osób, które je spełniają i prezentujemy je naszemu klientowi - wyjaśnia Magdalena Kurpiewska z Job Center. Jest to kolejna korzyść wynikająca z tej formy zatrudnienia, gdyż daje możliwość zaoszczędzenia przez firmę m.in. na organizowaniu procesów selekcji. Obowiązek ten przejmuje agencja pośrednicząca. Warto jednak podkreślić, że zatrudniając tymczasowych pracowników firma bierze na siebie ryzyko, jakim jest zatrudnienie pracownika obcego z zewnątrz. Dlatego też agencje, którym zależy na klientach, dbają o odpowiednią selekcję osób.

    Rekrutacja pracowników leasingowych.

    Osoba, która się u nas pojawia, wypełnia specjalny formularz i zostaje umieszczona w naszej bazie danych. Jest przez nas powiadamiana w momencie, gdy pojawi się oferta pracy właściwa dla niej -wyjaśnia Magdalena Kurpiewska z Job Center Czas oczekiwania na zlecenie zależy od tego, ile firm agencja w danym czasie obsługuje, pory roku i oczywiście kwalifikacji kandydata. W przypadku otrzymania przez agencję odpowiedniej oferty kandydat jest zapraszany na rozmowę kwalifikacyjną, która weryfikuje jego umiejętności zadeklarowane wcześniej w formularzu. Rozmowa nie jest regułą i odbywa się wtedy, gdy mamy do czynienia z ofertą pracy biurowej. W przypadku sprawdzenia znajomości języka obcego, przeprowadzamy rozmowę w tym języku. Jeżeli chodzi o umiejętności szybkiego maszynopisania czy pracy z edytorem tekstów, po prostu sadzamy taką osobę przed komputerem i sprawdzamy jej umiejętności w praktyce - wyjaśnia Małgorzata Kurpiewska. Inne umiejętności sprawdzane są zgodnie z wymaganiami poszczególnych klientów. Doświadczenie zawodowe nie jest konieczne, ale może się stać dodatkowym atutem. Gdy kandydat przejdzie pomyślnie etap rekrutacji jest zatrudniany przez agencję na podstawie umowy zlecenia i zostaje oddany do dyspozycji konkretnej firmie. Zobowiązany jest do prowadzenia potwierdzonego przez pracodawcę grafika wypracowanych godzin. Zazwyczaj obowiązuje stawka godzinna, lecz w przypadku zleceń trwających dłużej niż jeden miesiąc stosuje się najczęściej stawkę miesięczną.

     

     

    Student na tymczasówkę
    Agencje najczęściej zatrudniają studentów, bo to oni zwykle szukają pracy dorywczej. Praca ta daje wielu studentom szansą na zdobycie cennego doświadczenia, a czasem jest początkiem kariery. Michał Ponczyński, dwudziestoczteroletni student informatyki na Politechnice Warszawskiej zaczynał dwa lata temu jako tymczasowy pracownik biurowy w jednej z firm consultingowych branży informatycznej. - Wyszukiwałem informacje w Internecie, przygotowywałem raporty i prezentacje. Ponieważ okazałem się cennym pracownikiem, po roku zatrudniono mnie na pół etatu, teraz zaś jestem w tej firmie zatrudniony na stałe jako konsultant - wyjaśnia Michał.

    Obecnie znalezienie pracy wydaje się coraz trudniejsze, ponieważ chętnych do pracy jest coraz więcej, a wymagania klientów są coraz większe. - Pół roku temu złożyłam formularz zgłoszeniowy w jednej z agencji pracy tymczasowej i do tej pory nie otrzymałam żadnej oferty - mówi Ania Biegajska, studentka trzeciego roku SGH biegle władająca dwoma językami obcymi, ale nie mająca doświadczenia. - Jeżeli aplikant nie otrzymuje od nas odpowiedzi, oznacza to, że nie mamy w danej chwili żadnej właściwej dla niego oferty lub po prostu mamy zbyt wielu chętnych - wyjaśnia Kurpiewska. - Dlatego też warto się nam przypominać i dzwonić w celu uaktualniania danych w naszej bazie - dodaje.

    Firmy najczęściej korzystają z usług agencji w okresie przed- i poświątecznym oraz w czasie wakacji. Dużo zleceń napływa do agencji także w okresie noworocznym. Wówczas istnieje potrzeba szybkiego zorganizowania zastępstwa dla stałych pracowników jadących na urlopy. Nie oznacza to jednak, że firmy nie korzystają z pracowników tymczasowych w pozostałych okresach. Zdarza się, że firmy szukają zastępstwa, np. w związku z nagłą chorobą pracownika. Najlepiej jest więc złożyć swoje oferty do kilku agencji i czekać na telefon. W przypadku braku kandydatów dla danej oferty, agencje zamieszczają czasami ogłoszenia prasowe w dodatkach do gazet związanych z pracą albo w sieci. Dlatego warto je systematycznie przeglądać.

     

    Być wynajmowanym pracownikiem

    Pracy tymczasowej towarzyszy często stres związany z ciągłymi przyjściami na nowe miejsce pracy. Osoby pracujące w ten sposób mają poczucie wyobcowania ze względu na świadomość, że to tylko "na jakiś czas". - Z początku nie jest łatwo - twierdzi Martyna Głąbczyńska, która pracowała trzy miesiące na zastępstwie jako sekretarka w firmie prawniczej. - Masz wrażenie, że każdy patrzy ci na ręce, bo jesteś nowa i tylko na jakiś czas, ale z czasem wsiąka się w atmosferę firmy i ciężko stamtąd odejść - dodaje. Bywa jednak i tak, że studenci cenią sobie taką formę zarobkowania. - Trzymiesięczna praca jako hostessa pozwoliła mi nie tylko na zawarcie wielu obiecujących znajomości, ale sprawiła że nabrałam pewności siebie w kontaktach z ludźmi - mówi Martyna Białecka, studentka prawa uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. - Dlatego gorąco polecam, aby spróbować - dodaje.

    Chociaż leasing w Polsce staje się coraz powszechniejszą formą pracy, wciąż daleko nam do Europy Zachodniej i Stanów Zjednoczonych, gdzie praca czasowa od dawna jest popularnym modelem zatrudnienia. Mamy jednak szansę nadrobić zaległości, gdyż leasing wydaje się niezwykle korzystnym rozwiązaniem zarówno dla firm (pozwala im oszczędzić koszty związane z zatrudnianiem pracowników), jak i dla okresowych pracowników. Stwarza też, zwłaszcza dla studentów, okazję do wejścia na rynek pracy, choćby tej tymczasowej.

    Telepraca - praca na odległość

    W Polsce pojawiła się nowa forma zatrudnienia - telepraca. Nie wymaga dojazdów, a wykonywana może być na odległość w dowolnym miejscu i czasie. Podstawowe warunki, jakie trzeba spełnić, podejmując pracę na odległość to posiadanie telefonu i komputera oraz dostęp do sieci internetowej.

    Jak telepracować?
    Telepracować można w różny sposób np. stając się wyszukiwaczem tzw. researcherem, który przegląda strony internetowe w celu znalezienia potrzebnych informacji. Inne możliwości to podejmowanie się zleceń telefonicznych, przeprowadzanie badań telemarketingowych oraz maszynopisanie komputerowe. Są to czynności nie wymagające większych kwalifikacji i doświadczenia. Od kilku lat telepraca jest wykorzystywana przez informatyków tworzących oprogramowanie, webmasterów projektujących strony internetowe, grafików komputerowych, analityków giełdowych, dziennikarzy.

    "Niewątpliwie do telepracy najbardziej predysponowane są zawody związane z sektorem e-biznesu" - mówi Robert Szymczak prowadzący Polski Punkt Informacyjny Europen Telework Development.

    Bez nadzoru
    W pracy na odległość znika problem bezpośredniego, stresującego obie strony nadzoru. Najważniejsze staje się samo zdyscyplinowanie. Zdaniem Roberta Szymczaka, dobrym telepracownikiem mogą być osoby potrafiące same odpowiednio motywować się do pracy, zorganizować plan zajęć, tak by zdążyć na czas z jej realizacją. Telepraca niesie za sobą także inne istotne zmiany. Zwiększa bezpieczeństwo publiczne, powoduje poprawę zdrowia i jakości życia pracownika oraz całego społeczeństwa.

    "Z punktu widzenia pracodawcy, oszczędza się na kosztach powierzchni biurowej, zwiększa elastyczność godzin pracy. Ze społecznego punktu widzenia, oszczędza na przejazdach i rozładowuje uliczne korki" - mówi telepracodawca dr Marian J. Kostecki.

    Przyszłość domowa
    Przyszłość telepracy w Polsce jest związana z pewnymi czynnikami tj. zwiększenie liczby pracowników z sektora informatycznego, poszerzenie zagadnień telepracy, wejście w struktury unii europejskiej. W 2000 roku telepracą w USA zajęło się 14 mln osób. W Europie prym w tej formie zatrudnienia wiodą Włochy, gdzie telepracowników jest ponad 700 tys. - podaje Międzynarodowa Organizacja Pracy. Według szacunków Brytyjskiego Stowarzyszenia Badań nad Gospodarką w ciągu 10 lat liczba telepracowników wzrośnie o 400%. Również w Polsce ta forma zatrudnienia zdobywa coraz większa popularność. Na razie jednak jej udziały w całym rynku pracy nie przekraczają 1%.
     
                      Fachowiec do usług -                    zatrudnij się na projekt

    O etat stara się coraz mniej Amerykanów, Australijczyków i pracowników zachodniej Europy. Wolą być niezależni, występować w roli "wolnych strzelców". Moda na zatrudnianie pracowników nie na etat, ale do pracy nad konkretnym projektem, trafiła także do Polski.

    Marcin Machajski pracuje jako konsultant-informatyk w jednym z największych w Polsce banków detalicznych zaledwie od trzech miesięcy. Wdraża nowy, komputerowy system przepływu informacji wewnętrznej. W marcu, a najpóźniej w kwietniu zostanie zwolniony. Fakt ten zupełnie go jednak nie przeraża. Wie bowiem, że zatrudnienie na projekt, a nie na umowę stałą, da mu większe możliwości rozwoju i będzie dla niego korzystniejsze finansowo.

    Beata Gajek, mimo że studiuje na V roku na SGH, wykonała podczas studiów już siedem projektów. Najciekawszy, jak sama przyznaje, dotyczył e-businessu w Polsce. - Moim zadaniem było m.in. zaprojektowanie badania, przeprowadzenie wywiadów z firmami i ankiety wśród użytkowników Internetu - mówi. Firma Conquest Consulting, dla której pracuje, zlecała jej również badania rynku lodziarskiego i energetycznego.

    Na podobnej zasadzie pracuje również 23-letni Tomek Kurczewski, student przedostatniego roku filologii angielskiej. Tomek jest doradcą personalnym. Wykonuje projekt "response management" na zlecenie Hewlett Packarda. Jego zadania to m.in. phone screening, czyli telefoniczny kontakt z kandydatami do pracy, prowadzenie bazy danych kandydatów oraz wstępna selekcja osób ubiegających się o pracę w HP. Wcześniej Tomek przez pół roku pracował na projekcie w Daewoo-FSO. Między innymi dzięki niemu połowa uczestników programu outplacementowego znalazła nowe miejsca zatrudnienia. Dla Tomka główną zaletą pracy projektowej jest nienormowany czas pracy. - Średnio pracuję ok. 5-6 godzin dziennie, a do tego mam możliwość pracy wieczorami bądź w czasie weekendu. Być może więc w przyszłości będę pracował tylko na projekty, np. jako fachowiec ds. rekrutacji - mówi Tomek.

    Idzie era projektów
    Na razie osób pracujących na takich zasadach jak Tomek, Beata i Marcin jest w Polsce niewiele. - Wiadomo jednak, że jest to rodzaj pracy, który ma ogromną przyszłość - mówi Lucyna Pleśniar z firmy doradztwa personalnego People. - Ten trend będzie coraz silniejszy, ponieważ firmy chcą zaoszczędzić każdą złotówkę. Inni specjaliści są jeszcze odważniejsi w prognozach i mówią, że będzie to niebawem podstawowa forma zatrudnienia na rynku pracy. Tak stało się już w niektórych branżach w Stanach, Australii i Wielkiej Brytanii.

    Wolontariat

    "Pomoc niepełnosprawnej fizycznie studentce germanistyki", "Poszukiwana osoba do odwiedzin 20-letniej dziewczyny z porażeniem mózgowym", "Zabawy z dziesięcioletnim Sebastianem w początkowej fazie autyzmu", "Czytanie niewidomej studentce". Kolorowe karteczki wiszą na wielkiej tablicy naprzeciw wejścia w Centrum Wolontariatu na Nowolipiu w Warszawie. W samym Centrum trudno spotkać wolontariuszy, których w bazie danych jest w tej chwili ponad 1000. Pojawiają się przy okazji szkoleń, warsztatów, wspólnych akcji i imprez.

    Kwalifikacje i marzenie o posadzie

    "O wolontariacie dowiedziałam się od koleżanki, razem pojechałyśmy się zapisać Miał to być sposób na nudę. Zajmowałam się chłopcem autystycznym i jeździłam do niepełnosprawnej dziewczynki. Teraz zdaję na psychologię. Zamierzam na stałe pomagać w jakiejś organizacji dla rodzin patologicznych, zajmować się dziećmi. Myślę, że to, co robię jako wolontariuszka pomoże mi, gdy później będę chciała profesjonalnie pracować z młodzieżą albo z dziećmi autystycznymi" - mówi Agnieszka Gołąb, wolontariuszka.

    Pierwsze Centrum Wolontariatu, właśnie warszawskie, powstało siedem lat temu. Dzisiaj jest ich już trzynaście. Przy każdym Centrum działają Biura Pośrednictwa Pracy, których zadaniem jest kontaktowanie wolontariuszy z osobami potrzebującymi pomocy. Wolontariusze wykonują najróżniejsze zadania, od odrabiania lekcji z dziećmi w świetlicach środowiskowych, poprzez prace biurowe w organizacjach pozarządowych po wspólne spędzanie czasu z osobami upośledzonymi fizycznie i umysłowo. Wolontariuszami są również specjaliści w dziedzinach prawa, księgowości, marketingu czy języków obcych. Dzielą się swoją wiedzą z tymi, których nie stać na opłacenie takich usług.

    Często, nie wyrażaną wprost, ale "podświadomą" przyczyną zaangażowania się w działalność organizacji wolontariackich jest nadzieja na znalezienie w niej w przyszłości stałej pracy.

    "Mnie się coś takiego zdarzyło. Zaczęłam od wolontariatu, byłam trenerką, potem okazało się, że jest wolne miejsce pracy" - mówi Joanna Żepielska, specjalista ds. edukacji z Polskiej Akcji Humanitarnej.
    "Ja tak samo. Jestem z wykształcenia grafikiem. Trafiłam tu jako wolontariuszka i już zostałam" - dorzuca Joanna Wolińska, która w Akcji zajmuje się koordynacją wolontariatu.

    Edukacja humanitarna
    Polska Akcja Humanitarna istnieje od 8 lat i jest kolejnym gościnnym miejscem dla ochotników, poza Centrami Wolontariatu.

    "Studentów-wolontariuszy mamy przede wszystkim w programie edukacji humanitarnej, jest ich około czterdziestu. Zostali przez nas przeszkoleni i pracują jako trenerzy, prowadzą zajęcia z młodzieżą na temat praw człowieka, tolerancji, rasizmu, uchodźców. Zainteresowanie takimi szkoleniami jest ogromne. Przychodzą do nas studenci kierunków humanistycznych, socjologii, psychologii społecznej, wydziałów międzykulturowych, pedagogiki. Niestety, nie możemy przyjąć wszystkich zgłoszeń." - mówi Joanna Żepielska. Przedsięwzięcia PAH są dobre też dla tych, którzy nie mogą regularnie poświęcać czasu na wolontariat. Istnieje możliwość zaangażowania się do jednorazowych akcji. Wolontariusze PAH wyjeżdżają też na misje do Kosowa, opiekują się dziećmi w sierocińcu w Rumunii.

    Za granicę można wyjechać także z programem stowarzyszenia "Jeden Świat", na których wolontariusze pracują na rzecz uchodźców lub wspólnie z uchodźcami.

    W Warszawie na wolontariuszy czeka również Hospicjum dla Dzieci. Do zadań wolontariuszy najczęściej należy kontakt z pacjentem, pomoc w drobnych pracach domowych i organizacji życia domowego. Drugą grupę stanowią osoby, które dzięki swojemu doświadczeniu przyczyniają się do lepszego funkcjonowania Hospicjum.

    Niemal w całości na pracy ochotniczej opiera się Polski Czerwony Krzyż.

    "W ustawie mamy zapisane, że zatrudnianie pracowników jest możliwe, gdy jest to absolutnie konieczne. Wolontariusze są angażowani absolutnie we wszystkie przedsięwzięcia, w niesienie pomocy, organizowanie opieki, dawstwo krwi. Nie mamy zbyt wielu studentów, ale obecnie startujemy ze specjalnie do nich skierowanym programem." - mówi Elżbieta Salamońska-Podstolska, specjalista ds. wolontariatu w PCK.

    Punkt w CV?

    Powoli i w Polsce, wzorem Stanów Zjednoczonych czy zachodniej Europy, pracodawcy zaczynają premiować pracę charytatywną swoich podwładnych. Na świecie wygląda to tak, że pracownicy dostają specjalne urlopy albo firma płaci pracownikowi za godziny przepracowane na rzecz potrzebujących. U nas, póki co, praca charytatywna jest dobrze widziana w cv.

    "Zdarzało mi się wypisywać zaświadczenia do dokumentów składanych przy staraniu się o przyjęcie na studia. Zresztą, my przesyłamy aktywnym osobom i ich zwierzchnikom podziękowania, dyplomy, ale nie zbyt nachalnie, niektórzy nie chcą, by otoczenie wiedziało, że działają jako wolontariusze." - opowiada Anna Siemieńczyk z Centrum Wolontariatu w Białymstoku.

    Czy taka motywacja umniejsza ideę wolontariatu, który chętnie widzielibyśmy jako pracę zupełnie bezinteresowną? Czy może dzięki temu więcej potrzebujących będzie miało szansę na udzielenie im pomocy? Wolontariat: dla siebie czy dla innych?

      O stażu słów kilka…

    Czym jest staż?

    Staż oznacza nabywanie przez bezrobotnego umiejętności praktycznych do wykonywania pracy poprzez wykonywanie zadań w miejscu pracy bez nawiązania stosunku pracy pomiędzy pracodawcą i bezrobotnym.

     

     Kogo urząd może skierować do odbywania stażu?

    Do odbycia stażu kierowane są osoby bezrobotne, które:

     

    • Nie ukończyły 25 lat (liczy się data urodzenia)
    • W okresie 12 miesięcy od dnia określonego w dyplomie, świadectwie lub innym dokumencie poświadczającym ukończeni szkoły wyższej nie ukończyły 27 lat  (liczy się data urodzenia).

     Czas trwania stażu

    Od 3 do 12 miesięcy. Dokładny czas trwania stażu określony jest w umowie  zawartej pomiędzy pracodawcą i PUP.

     Co musi zrobić pracodawca by zorganizować u siebie staż?

    Złożyć w PUP wniosek o skierowanie na staż bezrobotnych zarejestrowanych w PUP.

    •  
    • W przypadku pozytywnego rozpatrzenia wniosku podpisać z PUP umowę o zorganizowanie stażu.
    • Przyjąć do odbywania stażu osobą bezrobotną skierowaną przez urząd.

    Wysokość pomocy finansowej z PUP dla pracodawcy

     Pracodawca z tytułu zorganizowania stażu dla bezrobotnego nie otrzymuje żadnego dofinansowania z PUP.

     Koszty pracodawcy

     Pracodawca nie ponosi żadnych kosztów związanych z zorganizowaniem stażu. PUP wypłaca bezrobotnemu odbywającemu staż stypendium w wysokości zasiłku dla bezrobotnego..

     Kiedy warto, a kiedy nie warto starać się o staż?

     Staż to forma pomocy osobom, które mimo starań- nie mogą znaleźć pracy. Jest to ostatnia deska ratunku,  dlatego nie ma najmniejszego powodu, by kończąc studia od razu na staż się nastawiać. Innymi słowy: najpierw szukaj pracy, a dopiero jeśli zdobycie jej innymi sposobami nie jest możliwe myśl o stażu! Chyba, że pracodawca, u którego chcesz pracować, woli najpierw zatrudnić Cię na zasadzie stażu, byś mógł przez ten czas nabyć umiejętności niezbędnych do zajmowania danego stanowiska

     Uwagi

    Po zakończeniu stażu pracodawca wydaje opinię o kwalifikacjach bezrobotnego i nabytych u niego umiejętnościach zawodowych , na podstawie której PUP wydaje bezrobotnemu zaświadczenia o odbyciu stażu..